• Wpisów:151
  • Średnio co: 13 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 13:14
  • Licznik odwiedzin:22 790 / 2027 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
nananana
 

 
sssds
 

 
BinBons
  • awatar ** SeXeeliiaa **: *świetnie prowadzisz bloga* Fajny wpis... *.* *Zapraszam do siebie, moze ci sie spodoba : )* Zostaw coś po sobie ;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

sawanka
 
karusiar1998
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Rozdział 14

Lew zawsze ma pazury.
Lecz moje równie ostre są
i sięgną twojej skóry. – The National

Minęły trzy tygodnie. Rano wstawałam, spędzałam jakoś dzień z Christianem i Nathanielem, zazwyczaj szkoląc magię żywiołów, natomiast nocą wymykałam się do Cherkova i Cassie, gdzie praktykowałam magię krwi. Sasha przy bliższym poznaniu nie był taki zły. Był dupkiem, owszem ale zauważyłam, że tak naprawdę jest zagubiony i samotny. Cassie też była nawet miła, ale odnosiłam wrażenie, że nie za bardzo podobało się jej uczenie mnie. Wracałam akurat z następnego spotkania z Duetem Zła, jak w myślach nazywałam Cass i Sashę, kiedy ktoś zakrył mi dłonią usta i zaciągnął w głąb zaułku. Gdy ów „porywacz” mnie puścił, chciałam krzyczeć ale w porę zorientowałam się kto to jest.
-Ty.-wysyczałam –Ty nieznośny…- nie dokończyłam gdyż Robert przyciągnął mnie mocno do siebie i pocałował.
Przez chwilę z nim walczyłam, ale szybko się poddałam swoim własnym żądzą i odwzajemniłam pocałunek z nawiązką. Robert odsunął się i uśmiechnął się.
-Nawet nie wiesz jak bardzo się za tobą stęskniłem.- wyszeptał i musnął opuszkami palców mój policzek. Jego dotyk sprawił, że czułam jakby zamiast krwi w żyłach płynął ogień. To wszystko przez pakt, wmawiałam sobie. Serce biło mi jak oszalałe, nie wiedziałam co się ze mną dzieje, zaczęłam wodzić palcami po jego szyi, szczęce, policzkach. Wplotłam swoje dłonie w jego włosy i stanęłam na palcach by złożyć, delikatny pocałunek na jego wargach.
Do diabła z tym paktem, mruknęłam w myślach, gdy Robert odwzajemnił pocałunek bardziej namiętnie. Oczekiwałam nadejścia uczucia, które będzie mówić, że to niewłaściwe, ale nigdy nie przyszło. W zamian za to dostałam więcej namiętności i pożądania.
Robert przyparł mnie do muru i zaczął zostawiać ślady po miękkich i delikatnych pocałunkach na mojej szyi i obojczyku, po czym po chwili odsunął się i spojrzał na mnie uważnie.
- Wszystko co wtedy powiedziałem…- zaczął
-Ohh, zamknij się.-mruknęłam, a Robert po prostu się zaśmiał. Ujął moją twarz w dłonie i już muskał swoimi wargami moje, kiedy nagle ktoś zaczął wrzeszczeć.
-Łapy precz od mojej siostry, ty zboku!- Nathaniel wyglądał na nieźle oburzonego. Robert się ode mnie odsunął.
-Normalnie wejście smoka, Nate.- mruknął bez entuzjazmu
-No.-potwierdziłam
-Ahh, rozumiem. Przerwałem wam. – uśmiechnął się uroczo po czym spojrzał na mnie surowo- Masz przechlapane.
-No właśnie.- zgodził się Robert krzyżując ręce na piersi.
-Ale o co chodzi?- spytałam zdziwiona
-Hmm, Robert nie ciekawi cię to co nasza Grace robi – Nathaniel spojrzał na swój nadgarstek na którym znajdował się zegarek- o pierwszej w nocy w jakimś zaułku?
-Bo zaciągnąłem ją tutaj?- spytał niepewnie Robert, natomiast Nate pokręcił z niedowierzaniem głową.
-Co robiła zanim zaciągnąłeś ją tu, geniuszu?
-Aaaa- Robert doznał oświecenia- Tłumacz się Grace.- powiedział stanowczo- O co chodzi z tobą i Cherkovem?- spytał
-Skąd wiecie?- zdziwiłam się
-Signora Segretti. – odpowiedział Nate- Przecież mówiła, że będzie mieć na ciebie oko.- uśmiechnął się
-Nie wasza sprawa.- próbowałam wyminąć Roberta
-Przede mną nie uciekniesz.- mruknął zagradzając mi drogę.
-Grace!- za Robertem pojawił się Jim-Oszalałaś?! Masz jakiś układ z Sashą Cherkovem?- spytał zbulwersowany potrząsając moim ramieniem.
-Zostawcie mnie!- wrzasnęłam wściekła, co spowodowało, że wiatr się wzmógł.
-Magia Krwi.-wysyczał Jim – Pięknie!
-Idziemy do domu.-zakomunikował Nate chwytając mnie za ramię i ciągnąc mnie za sobą.
No to wpadłam. Już po mnie


-Czemu nam nie powiedziałaś?- spytał Christian kiedy wszyscy siedzieliśmy u niego w gabinecie.
-Grace, powinnaś była powiedzieć komukolwiek. – zaczął Charles- Wymyślilibyśmy coś.
-Serio, myślicie, że nie chciałam? – spojrzałam na nich wszystkich uważnie- Próbowałam, ale za każdym razem nie mogłam wypowiedzieć tych słów, ponieważ Cherkov ma nade mną kontrolę. Kiedy mówi mi, że mam coś zrobić, robię to bez wahania pomimo sprzeciwów. Jest tak jakby moje ciało nie było już moim. – powiedziałam – Za każdym razem jak próbowałam powiedzieć Christianowi albo Nate’owi o tym, nie mogło mi to przejść przez gardło. A on wiedział o tym. Wiedział, że chciałam o tym komuś powiedzieć i groził, że zabije kogoś z was. - westchnęłam- Nie mogłam na to pozwolić. – mruknęłam
-Co masz na myśli, mówiąc, że ma nad tobą kontrolę?- spytał Robert. Opowiedziałam im o tym jak poznałam Cherkova. Nate wyznał też, że zabrał mnie do Signory Segretti i opowiedział o tym co się tam wydarzyło.
-Oczywiście, że tak się stało. Cherkov chciał Grace dla siebie, bo im dalej jest od Roberta, tym jej moc nie jest blokowana. Dlatego polecił Helgę Richardowi, a to co Helga zrobiła to już wiemy. – powiedział Jim
-Im dalej jestem od Roberta? Nie rozumiem.- mruknęłam
-Cóż, na przykład teraz, Cherkov wpada w wściekłość, bo nie może cię kontrolować bo Robert jest w pobliżu.
-Więc jeśli Robert jest obok mnie, Cherkov nie może używać swoich sztuczek?-spytałam
-Tak.-odpowiedział Jim
-Wiedziałeś o tym?- spytał przez zaciśnięte zęby Robert
-Oczywiście.-odparł
- I kazałeś mi powiedzieć jej te wszystkie rzeczy po incydencie z Helgą?! Kazałeś mi wmówić, że jej nie chcę i mnie nie obchodzi?!-wrzasnął- Wiedząc, że jeśli opuszczę ją na krok to Cherkov się do niej będzie próbować zbliżyć?! – Robert rzucił się na James’a, który się w ogóle tego nie spodziewał. Pisnęłam przerażona. Nathaniel szybko zareagował i odciągnął Roberta od Jima.
-Ale bardzo dobrze zagrałeś swoją rolę.- zaśmiał się Owen.
-Spokój!-wrzasnął Charles i musiałam przyznać, że rzadko się odzywał to każdego bardzo szacunek i miał ogromny autorytet.
-Robert wyjedzie z Grace i Charlotte do Oslo. Ethan będzie mieć zapewnioną ochronę dzień i noc, a Nate i Jim zostaną z nami, by zająć się Cherkovem. – postanowił.
-Wysyłasz mnie specjalnie z nimi, bo chcesz mnie odciągnąć od Sashy?-spytał zbulwersowany Robert
-Nie. Wysyła cię tam, bo gdy jesteś z Grace, Cherkov nie może się do niej dostać co jednocześnie będzie chronić twoją siostrę. – powiedział Christian – A teraz musimy pogadać.- spojrzał na niego uważnie – Chodź- zakomunikował i oboje wyszli z gabinetu.
Nathaniel wstał z kanapy i udał się na miejsce Christiana. Usiadł na wielkim fotelu za biurkiem, skrzyżował ręce na piersiach i uśmiechnął się łobuzersko. Wyglądał jakby był kimś w jakiś sposób dominującym i mających w rękach władze, siedzącym na wysokim stanowisku.
-A więc, Owen. – zaczął – Jak to jest zabijać na zlecenie?- spytał- Napawa cię to jakąś satysfakcją?
-Nathaniel…- zaczął Charles
-Poczekaj chwilkę, wujku. – uniósł rękę w stronę Charlesa po czym pochylił się do przodu i przechylił głowę na bok i spojrzał uważnie na Jima który wyglądał na bardzo wkurzonego.
-Zabiłeś kiedy kogoś z rodziny Bradfordów?- spytał. Owen zachwiał się zszokowany.
-Nie, ale jestem blisko.-odpowiedział po chwili. Nathaniel wstał gwałtownie
-Kłamca!- wrzasnął- Próbowałeś zabić Grace, na zlecenie Richarda!- po tych słowach myślałam , że zemdleje, Charles z sykiem wciągnął powietrze, a Jim nie wiedział co zrobić ani powiedzieć.
-Co?- wyszeptałam przerażona
-Grace, to nie tak.-zaczął James, a ja nie słuchając go wybiegłam z gabinetu Christiana.
-Grace zaczekaj.- próbował zatrzymać mnie James.
-Najpierw mi to wszystko wytłumacz!- byłam na granicach wytrzymałości. James zatrzymał się i spuścił wzrok.
-Nie powiesz mi, prawda?- spytałam ze łzami w oczach
-A co chcesz usłyszeć? – spojrzał na mnie również z załzawionymi oczami – ze odkąd pamiętam uczę się jak zabijać?- wysyczał
-Chce wiedzieć, co przez tyle lat robiłeś u mojego boku. – powiedziałam- Próbowałeś mnie zabić na zlecenie Richarda, czy wykonujesz polecenia Signory by ratować mnie przed ludźmi takimi jak Helga?
-Kocham cię odkąd pamiętam-zaczął- byłem obok ciebie od zawsze. Pilnuje cię i ochraniam przed każdym kto chcę cię skrzywdzić, ale dostałem zlecenie od Richarda. Nie wykonałem go i nie wykonam. Nigdy. – wyznał i podszedł do mnie bliżej ujął moją twarz w dłonie – Kocham cię, Grace –pochylił się i złożył delikatny pocałunek na moich wargach. To było niewłaściwe. Ten pocałunek sprawił, że czułam się źle. Odnosiłam wrażenie, że nigdy nie powinien się wydarzyć, że nigdy nikt nie powinien mnie całować. Tylko Robert. Odsunęłam się od Jima i spojrzałam na niego wściekła.
- Wiem, że mnie kochasz.-wysyczałam- ale myślałam, że kochasz mnie jak siostrę. – warknęłam przypominając sobie słowa Jima skierowane w stronę Roberta. -Czemu kazałeś mu to wszystko powiedzieć? -spytałam
-Bo nie chciałem, żeby był z tobą!- wrzasnął – Bo jest zepsuty, wredny i jest dupkiem.
-Jesteś pewny, że mówisz o nim a nie o sobie? -spytałam wbijając w Jima wściekły wzrok. Jego oczy się rozszerzyły i patrzyły na mnie z niedowierzaniem
-Grace…
-Daruj sobie.-mruknęłam po czym wyminęłam go i ruszyłam w stronę ogrodu, gdzie jak przypuszczałam znalazłam Roberta i Christiana. Na mój widok oboje zamilkli.
-Christian możemy porozmawiać? – spojrzałam na niego wyczekująco.
-Tak, oczywiście.- mruknął
-To ja sprawdzę, czy tata nie rzucił się jeszcze na Nate’a. – powiedział Robert po czym posłał mi słaby uśmiech i odszedł.
-Cherkov powiedział…- zaczęłam
-Zdanie zaczynające się od słów „Cherkov powiedział” zawsze się źle kończy. – jęknął
-Powiedział, że moja matka była szalona. – wyrzuciłam z siebie. Przez moment jedyne co słyszałam był nierówny oddech Christiana i liście wirujące na wietrze.
-Czy to prawda?- spytałam cicho
-Tak-odpowiedział Christian – Nie chciałem ci tego mówić. – wyznał – Dar Pięciu Żyć nie istnieje, Melissa oszalała na punkcie nieśmiertelności i otwarcia bramy prowadzącej na drugą stronę. To wszystko jest prawdą. – spuścił wzrok
Nie wiedziałam co powiedzieć, więc zadałam następne pytanie.
-Czy zleciłeś zabójstwo Thomasa Cherkova?- spytałam. W jednym momencie łagodne chabrowe oczy Christiana zmieniły się w rzucające iskrami przypominające oczy wilka.
-Nikt nie grozi mojej rodzinie. – odpowiedział ostro – Jeśli ktoś grozi, zazwyczaj staje się martwy. –dodał – Krew jest wieczna, krew to przeznaczenie, krew to siła.- mruknął cicho po czym wyminął mnie i odszedł zostawiając mnie pogrążona w zdumieniu.
Wchodząc z powrotem do kuchni wpadłam na Roberta. Nie mogłam powstrzymać uśmiechu który pojawił się na mojej twarzy.
- Idź się spakuj, wiesz rano wyjeżdżamy.- powiadomił mnie
-Zawsze rano, nie można po południu?- jęknęłam – Chcę mi się spać.- dodałam
Robert zmrużył oczy i skrzyżował ręce na piersiach.
-Nie trzeba było spotykać się z Cherkovem. – zauważył. Zrobiłam naburmuszoną minę i ruszyłam w stronę swojego pokoju. Wyjęłam z pod łóżka walizkę i zaczęłam wrzucać do niej ciuchy.
-Pomóc ci?- do pokoju wszedł Robert
-Nie lubię jak ktoś mi w czymś pomaga.-wyznałam- Lubię robić wszystko sama.
-Wszystko?- spytał z uśmiechem.
-Daruj sobie.- odparłam – Kontaktowałeś się z Gwen? -spytałam zaniepokojona. Koszmar z przed trzech tygodni co noc się pojawiał w moich snach, co doprowadzało mnie do szału.
-Nie. –odpowiedział – Czemu sama sobie nie stworzyłaś takiego naszyjnika?- spytał- Masz większa moc ode mnie. Dla ciebie byłby to pikuś. – mruknął. Miał rację. Czemu tego nie zrobiłam? Może po prostu bałam się spotkać z Gwen, po tym śnie?
-Nie wiem. – wyznałam – Może, po prostu wolałam ten od ciebie? Ty mi go dałeś, ty nałożyłeś zaklęcie, dzięki tobie mogłam porozmawiać z siostrą. Wszystko dzięki tobie.- wyszeptałam – To był piękny gest. Dziękuje. – powiedziałam uśmiechając się słabo. Robert podszedł bliżej mnie i pocałował mnie delikatnie, jakbym była tak krucha, że za chwilę się rozpadnę. Jego pocałunek, sprawił, że całe moje ciało zostało zalane falą przyjemnych dreszczy, każda komórka wrzeszczała ze szczęścia.
Tak jak myślałam. Tylko on mnie może całować. I tylko ja mogę go, pomyślałam przyciągając go bliżej siebie i odwzajemniając pocałunek bardziej zachłannie. W moim umyśle pojawiło się wspomnienie z któregoś z naszych poprzednich żyć.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Rok szkolny 2012/2013 był pełen przeróżnych happening’ów, akcji i kampanii.
Na początku roku szkolnego aktywiści Szkoły Globalnej udali się na plac Krakowski by uczestniczyć w happening’u mającego na celu uświadomienie ludziom jak ważna jest woda.
Podczas Tygodnia Edukacji Globalnej który odbywa się co roku w naszej szkole uczniowie Edukacji Globalnej i Humanitarnej, którym przewodziła Julia Adamiak z klasy 2a podczas rozpoczęcia Kampanii Wodnej w Gliwicach, przygotowali coś z czym każdy z uczniów naszej szkoły mógł się zapoznać korzystając z toalety. W toaletach zostały rozwieszone plakaty informujące o prawie dostępu do czystej wody i konsekwencjach jej braku.
Kampania wspierająca Światowy Dzień Żywności ( który jest rozpowszechniany prze Polską Akcję Humanitarną) została zorganizowana 16 października. Członkowie Klubu Edukacji Globalnej i Humanitarnej przygotowali koreczki z przepysznym twarożkiem do których była dołączona informacja czym jest prawo do żywności . Każdy uczeń i pracownik naszej szkoły mógł skosztować przepysznych koreczków!
Światowy Dzień Wody odbył się w naszej szkole pod tytułem „Wodne Podchody” . Uczniowie ze wszystkich klas mieli za zadanie wybrać troje kompetentnych osób, by rozwiązały quiz, stworzony przez aktywistki KEGiH. Pytania były porozwieszane po szkole, uczniowie mieli kartę odpowiedzi którą musieli wypełnić odpowiedziami na 18 pytań od 8:30 do 12:30.
 

sawanka
 
karusiar1998
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

sawanka
 
karusiar1998
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

sawanka
 
karusiar1998
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

sawanka
 
karusiar1998
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

sawanka
 
karusiar1998
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

sawanka
 
karusiar1998
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

karusiar1998
 
sawanka
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

sawanka
 
karusiar1998
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

sawanka
 
karusiar1998
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

sawanka
 
karusiar1998
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.